Design Thinking Strategia

5 kroków do lepszego projektowania, czyli etapy Design Thinking

Chęć kreatywnego działania – jest. Odpowiednie nastawienie – done! No, to czas poznać etapy Design Thinking i… jedziemy z tym twórczym procesem!  

3… 2… 1… Pięć!

Projektowanie metodą Design Thinking podzielone jest na pięć etapów – empatię, syntezę, ideację, prototypowanie i testy. Wykonując kolejne kroki sprawnie przechodzimy przez proces twórczy. Co ważne, przebiega on iteracyjnie, a nie liniowo – możemy wracać do poprzednich etapów, zredefiniować założenia, udoskonalać rozwiązania.

Etapy Design Thinking mają swoje cele, które pomagają nam w sprawnym:
– zrozumieniu odbiorcy,
– przedefiniowaniu problemu, na który poszukujemy odpowiedzi,
– wymyśleniu innowacyjnych rozwiązań,
– przygotowaniu prototypu,
– sprawdzeniu rozwiązania poprzez testowanie.

Wszystko po to, by jak najszybciej (i jak najtaniej!) otrzymać gotowe do wdrożenia rozwiązanie.

Etap I: Empatia

Jak wiesz już z artykułu o mindsecie Design Thinkig, głównym założeniem metody jest projektowanie nastawione na człowieka. Dlatego pierwszym etapem procesu jest empatia. Jak mówi Tom Kelley, jeden z pionierów myślenia projektowego, empatia jest najbardziej wiarygodnym i pewnym źródłem inspiracji skoncentrowanej na człowieku.

Empatia to czas na to, żeby „wejść w buty” klienta. Korzystając z różnych metod badawczych, takich jak wywiad, badanie focusowe, obserwacja, zbieramy jak najwięcej informacji. Odwiedzamy miejsca, w których bywa nasz odbiorca, korzystamy z tych samych usług, zmagamy się z tymi samymi wyzwaniami. Staramy się zrozumieć dlaczego robi coś w konkretny sposób, aby w przyszłości móc to działanie usprawnić.

Etap II: Synteza

Pora na selekcję informacji. Grupujemy wszystkie zebrane wcześniej dane, szukając pewnych prawidłowości, powtarzalnych schematów. Identyfikujemy motywy naszych odbiorców oraz ich przełożenie na konkretne zachowania.

Gotowe? W takim razie pora na zdefiniowanie wyzwania projektowego, na które będziemy poszukiwać rozwiązania w kolejnych etapach procesu projektowania. Najprostszym sposobem jest spisanie wyzwania poprzez dokończenie zdania: „Jak moglibyśmy…”.

Np. Jak moglibyśmy sprawić, żeby kandydat czuł się swobodnie podczas rozmowy rekrutacyjnej?

Etap III: Ideacja

Ilość, nie jakość. Brzmi niepokojąco? Jest taki moment, w którym to właśnie liczba ma przewagę nad jakością – ideacja, czyli faza generowania pomysłów. To czas, w którym produkujemy maksymalnie dużo pomysłów, które będą rozwiązaniem dla naszego wyzwania projektowego. Sprawdzi się tu klasyczna burza mózgów (lub jedna z jej licznych odmian, o których niedługo opowiem :)).

Co ważne, nie oceniamy pojawiających się pomysłów – wręcz przeciwnie! Zachęcamy się wzajemnie do generowania kolejnych i inspirujemy na rozwiązaniach innych osób. To moment kiedy nic nas nie ogranicza, więc na chwilę można zapomnieć o finansach, technologii czy innych zasobach firmy.

Co dalej? Demokratycznym głosowaniem wybieramy jeden lub dwa pomysły, które weźmiemy na tapetę w kolejnym etapie.

Etap IV: Prototypowanie

Pora na etap, który nazywany jest „myśleniem rękami”, czyli prototypowanie. Etap, w którym nasze pomysły nabierają realnych kształtów. Działamy szybko, korzystając z łatwo dostępnych i tanich materiałów, takich jak papier, karton, styropian. Dzięki temu tworzymy namacalne wyobrażenie produktu czy usługi, które szybko poddamy testom. I to bez inwestowania dużych pieniędzy!

Jake Knaap, były pracownik Google Ventures, który dbał o szybkie testowanie start-upowych pomysłów, porównał prototyp do scenografii dawnych westernów. Tworzymy coś, co wygląda na prawdziwe. Co działa, z czego możemy skorzystać, a przez to – sprawdzić pomysł w praktyce. Do nakręcenia westernu nie budowano całych miasteczek, a jedynie fasady budynków, które miały dawać określone wrażenie i pozwolić na doświadczenie „prawdziwości”.

Prototypem może być np. klikalna makieta aplikacji mobilnej, szkic grafiki promocyjnej, papierowa makieta sklepu.

Etap V: Testowanie

Nie skupiaj się na dopieszczaniu prototypu. Poświęć mu tylko tyle czasu, ile potrzeba. Dzięki temu nie zdążysz się w nim zakochać i z otwartą głową przystąpisz do kolejnego etapu procesu – testowania. Sprawdzanie naszego prototypu powinno odbywać się w środowisku, w którym będzie używany i przez osoby, które należą do grupy odbiorców naszego rozwiązania.

Najważniejsza zasada: nie broń prototypu! Obserwuj, słuchaj, pytaj testera, ale nie próbuj mu udowodnić, że pomysł jest świetny. Właśnie po to testujemy, żeby przekonać się czy zaproponowane przez nas rozwiązanie faktycznie spełnia potrzeby odbiorcy. To trudne, ale możliwe.

Skrupulatnie zebrane wskazówki będą podstawą do udoskonalenia pomysłu w kolejnej fazie prototypowania. A gdy dojdziemy do momentu, że testerzy nie będą mieli więcej uwag… Gratulacje! Rozwiązanie jest gotowe do wejścia na rynek!

Zaciekawiły Cię poszczególne etapy Design Thinking? Świetnie! Zapraszam do zadawania pytań w komentarzach i śledzenia bloga – już niedługo pokażę Ci konkretne przykłady zastosowania tej metody.

 


Notatka  wizualna

Notatkę wizualną do artykułu przygotował Vadim z Kreatywne Notatki:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *